MAKBET - AKT II - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
BANKO
W czyimkolwiek,
Zbyt to okropne! O kochany Dufie,
Bądź z sobą samym w sprzeczności i powiedz,
Że to fałsz.
Makbet i Lennox wchodzą.

MAKBET
Gdybym był umarł godzinę
Przed tym wypadkiem, zamknąłbym był piękny
Okres żywota. Nie ma od tej pory
Nic szanownego na tym świecie; wszystko
Jest tylko blichtrem; wielkość, świętość znikły,
Scedzone wino życia, same tylko
Męty zostały w tym lochu marności. Malkolm i Donalbein wchodzą.

DONALBEIN
Co za nieszczęście tu się stało? kogo
Dotknęło?

MAKBET
Naprzód was i wy ostatni
Dowiadujecie się o tym: cne źródło,
Z którego wasza krew początek wzięła,
Zatamowane na wieki.

MAKDUF
Wasz rodzic
Zamordowany został.

MALKOLM
O, przez kogo?

LENNOX
Sprawcami zbrodni byli, jak się zdaje,
Dwaj pokojowcy: ręce ich i twarze
Nosiły ślady krwi, toż ich sztylety,
Któreśmy na ich posłaniu znaleźli.
Wzrok mieli błędny, jakby obłąkany,
Kiedyśmy weszli. Pod strażą tych ludzi
Niczyje życie nie było bezpieczne.

MAKBET
Żałuję teraz, żem ich w uniesieniu
Wściekłości zabił.

MAKDUF
A to na co? na co?

MAKBET
Któż jednocześnie może być roztropnym
I przerażonym, łagodnym i gniewnym,
Wiernym i obojętnym? Nikt zaiste.
Żarliwa moja przychylność stłumiła
Zimną rozwagę. Tu Dunkan leżący,
Z srebrnym, krwią złotą powleczonym włosem,
Okryty rany wyglądającymi
Jako wyłomy w naturze, przez które
Szerokie przejście otwarto zniszczeniu -
A tu mordercy, naznaczeni barwą
Swego postępku, z świeżo zbroczonymi
Puginałami: któż żywiący w sercu
Miłość, a obok miłości odwagę,
Byłby inaczej tej miłości dowiódł?

LADY MAKBET
Pomóżcie mi wyjść, ach!

MAKDUF
Lady zasłabła!
Wezwijcie ludzi na pomoc.

MALKOLM na stronie do brata
Dlaczegóż
Stoimy niemi, my, których najbliżej
Ten cios dotyka?

DONALBEIN
Cóż się nam odzywać
Tu, gdzie ukryty wróg nasz niewidzialnie
Może gdzieś czyha, by nagle nas dosiąc.
Precz stąd! Łzy nasze jeszcze niedojrzałe.

MALKOLM
I ciężka boleść nasza nie jest jeszcze
Na czynnej stopie.

BANKO do sług nadchodzących
Odprowadźcie panią. Lady Makbet wychodzi wsparta na sługach.
My zaś okrywszy na wpół nagie ciała,
Które na chłody wystawione marzną,
Zbierzmy się celem jak najściślejszego
Zbadania tego strasznego wypadku.
Każdym z nas miota niepewność; co do mnie,
Oświadczam wobec majestatu Boga,
Ze walczyć będę przeciw skrytym planom
Tej niecnej złości.

MAKBET
I ja.

WSZYSCY
I my wszyscy.

MAKBET
Idźmyż się przybrać, jak przystoi mężom.
W głównej się sali zgromadzimy.

WSZYSCY
Zgoda. Wszyscy wychodzą prócz Malkolma i Donalbeina.

MALKOLM
Cóż ty zamyślasz? Nie łączmy się z nimi,
Udawać żałość jest to rola łatwa
Dla dusz nasiąkłych fałszem. Ja natychmiast
Jadę do Anglii.

DONALBEIN
A ja do Irlandii.
Odosobnieni bezpieczniejsi będziem!
Tu każdy uśmiech jest nożem.
Im kto krwią bliższy, tym bliższy krwotoku.

MALKOLM
Jeszcze ten pocisk ukrytego strzelca
Nie padł na ziemię: najbezpieczniej będzie
Zejść z celu. Na koń więc! nie traćmy czasu
Na pożegnalne formy, ale chyżo
Wynośmy się z tych miejsc. Gdzie grozi zdrada,
Godziwie kradnie, kto sam się wykrada. Wychodzą.

Scena czwarta
Za obrębem zamku. Wchodzą Rosse i Starzec.

STARZEC
Kopę lat z górą pamiętam, widziałem
Wiele widowisk, wiele okropności,
Ale dzisiejsza noc wszystko dawniejsze
W śmiech obróciła.

ROSSE
Patrz, poczciwy starcze,
Jak samo niebo w gniewie na złość ludzką
Zdaje się grozić jej krwawej widowni;
Podług zegara to dzień, a jednakże
Gruby mrok tłumi wschodzącą pochodnię.
Jestli to przemoc nocy czyli wstyd dnia,
Że ciemność kryje tak oblicze ziemi,
Kiedy ją miało ucałować słońce
Ożywcze?

STARZEC
Jest to tak nienaturalne,
Jak ów czyn świeżo teraz dokonany,
Przyszłego wtorku widziałem sokoła
Majestatycznie się unoszącego;
Wtem nędzna sowa napadła go z boku
I zadziobała.

ROSSE
A konie Dunkana
(Rzecz nie do wiary, a jednak istotna),
Owe rumaki tak piękne i rącze,
Prawdziwe w swoim rodzaju pieścidła,
Zdziczały nagle, stargały uwięzie
I z bram stajennych wypadły, jak gdyby
Chciały wojować z ludźmi.

STARZEC
Powiadają,
Że się pożarły.

ROSSE
W istocie tak było, .
Ku osłupieniu moich oczu, które
Na to patrzały. Oto zacny Makduf. Makduf wchodzi.
Cóż tam na świecie słychać?

MAKDUF
Czyliż nie wiesz?

ROSSE
Wiadomoż, kto był sprawcą tego czynu,
Przechodzącego wszelką nazwę zbrodni?

MAKDUF
Ci, których Makbet zabił.

ROSSE
O nieszczęśni!
Cóż ich do tego skłoniło?

MAKDUF
Namowa.
Synowie króla, Malkolm i Donalbein,
Uszli: to rzuca na nich podejrzenie.

ROSSE
Oni! Natura nie ma już rękojmi!
O marnotrawna wyniosłości, sama
Niweczysz własne środki życia! Tak więc,
Według wszelkiego prawdopodobieństwa
Władza królewska na Makbeta spadnie.

MAKDUF
Już go obrano, i ruszył do Skony
Na koronację.

ROSSE
Gdzież złożono zwłoki
Dunkana?

MAKDUF
W Kolmes- hill, w świętych podziemiach,
Gdzie spoczywają kości jego przodków.

ROSSE
Udajeszli się do Skony?

MAKDUF
Nie, bracie:
Do Fajfu.

ROSSE
A ja do Skony.

MAKDUF
Bodajbyś
Wszystko tam znalazł po myśli, inaczej
Byłoby prawdą, że się w starej szacie
Wygodniej chodzi niż w nowym szkarłacie.

ROSSE
Bądź zdrów, mnie zwodny pozór nie omami.
Bywaj zdrów, starcze.

STARZEC
Niech Bóg będzie z wami
I z każdym,który w imię Zbawiciela
Złe zmieni w dobre,wroga w przyjaciela!
Wychodzą.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Makbet - streszczenie w pigułce
2  Makbet jako bohater tragiczny
3  „Makbet” jako dramat o władzy



Komentarze: MAKBET - AKT II

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: